Rozpoczynając działalność w 2001 roku, wzorując się na tym, co w tamtych czasach działo się w zachodnim marketingu internetowym – skupiłem się na reklamie w wyszukiwarkach. W tamtych czasach większość poważnych i dużych agencji reklamowych w Polsce, a także czołowe portale totalnie ignorowały taką formę reklamy.
Co więcej, częste były głosy, że to oszustwo, manipulacja, naciąganie, a według nich jedyną skuteczną formą były bannery i coraz większe billboardy. Czas pokazał kto miał rację.
Pozycjonowanie i reklama płatna w wyszukiwarkach wkroczyła „na salony” i ma się coraz lepiej. Stanowi też coraz większy wycinek reklamowego tortu, a SEM czy SEO włączają do swojej oferty – z różnym skutkiem – nawet największe firmy działające w Internecie.
Podobna sytuacja ma obecnie miejsce na rynku wtórnym domen. Jeszcze kilka miesięcy temu jedyne wzmianki na temat aftermarket to uwagi o cybersquatting, porady jak zabierać domeny nieuczciwym abonentom, a nawet oskarżenia o spekulacje. Tak, tak – nie raz usłyszałem, że jestem spekulantem i takim jak ja powinno się odbierać domeny.
Ponownie jednak rynek i zdrowy rozsądek zaczyna wygrywać. Coraz większe firmy zgłaszają się po topowe generyki do podreperowania prestiżu i pozycji firmy w Internecie. Na branżowych konferencjach zaczynają pojawiać się porady, jak rejestrować/odkupywać więcej domen i wzmacniać dzięki nim pozycje firmy.
Za kilka dni odbędzie się drugie ogólnopolskie spotkanie branży domeniarskiej „Meetdomainers”, organizowane tym razem w Warszawie, przez Daniela Dryzka i jego uroczą małżonkę Agnieszkę. Spotkanie upłynie pod znakiem prawnych aspektów rynku domen, porad jak monetyzować ruch na domenach, a także – lub może przed wszystkim – aukcji live domen, na której będzie można wylicytować kilka naprawdę ciekawych domen:
lofty.pl, notatnik.pl, zwiedzanie.pl czy też lekarze.pl.
Jeżeli do tego wszystkiego dodamy, że własną giełdę domen uruchomił właśnie jeden z dwóch największych rejestratorów domen, to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że podobnie jak w latach 2001/2002 znowu coś zmienia się w branży, której staram się być czynnym graczem i obserwatorom, a od dziś także – dzięki zaproszeniu zespołu StrefaDomeny.pl – komentatorem.
Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że inaczej niż w Matrix-ie – Deja Vu nie będzie oznaczać błędu systemu i rynek wtórny domen okrzepnie i – jak kiedyś pozycjonowanie stron – wejdzie „na salony” czego sobie i wszystkim graczom rynku aftermarket na początku swojej komentatorskiej drogi życzę
Autor: Bartek Usydus
Coraz więcej ludzi się przekonuje do rynku wtórnego, bo kończą się nazwy na pierwotnym. Polski język nie jest tak miły w słowotwórstwie, jak niemiecki.,