Literówki: czy to działanie w złej wierze?

Literówki: czy to działanie w złej wierze?

Dość ciekawym i jednocześnie kontrowersyjnym tematem jest cybersquatting. W najprostszych słowach to rejestrowanie domen z nazwą znanej marki w celu ich odsprzedaży. Jest to oczywiście łamanie prawa, ponieważ bazuje się podczas rejestracji takiej domeny na marce oraz renomie właściciela takiego znaku towarowego czy patentu.

Przykładem innego, ale podobnego wykorzystania domen są „literówki”. Literówka to potocznie nazywana domena np. z zamienionym znakiem w środku nazwy, na początku czy na końcu – przykładem literówki może być allgero.pl. Inną nazwa literówek jest porywanie adresów. Nazwa ta wiążę się z tym, iż „porywamy” ruch, który może zostać utracony na prawidłowej domenie przez naszą literówkę.

Literówki wykorzystują błędy użytkowników wpisujących na klawiaturze niepoprawną nazwę domeny. Najczęściej taki ruch z pomyłek jest przekierowany na parking (czyli na strony z reklamami) lub na własne portale czy domeny – by zwiększać ich liczbę odwiedzin. Literówki mogą powodować więc dość duże straty ruchu.

Dwa typy literówek

Są literówki częściej i mniej wpisywane. Do jednych z najczęściej „popełnianych literówek” należą literówki, gdzie pomijana jest jedna z podwójnych liter w nazwie, np. gogle.pl. Często także występują literówki z zamianą sąsiadujących ze sobą liter – wspomniane wyżej allgero.pl. Jeszcze rok, dwa lata temu bardzo popularne były również literówki typu – plonet.pl czy wwwwp.pl. Pierwsza literówka wynikała z tzw. „błędu Neostrady” – oprogramowanie dostarczane przez TPSA ustawiało automatycznie w oknie przeglądarki „pl” – użytkownik po prostu dopisywał nazwę domeny.

Takich błędów już nie ma (lub są bardzo rzadkie) i takie literówki są już nieskuteczne. Trochę inaczej sytuacja wyglądała z wwwwp.pl. Tutaj użytkownicy po wpisaniu WWW nie stawiali kropki – np. z pośpiechu, lub też przeglądarka IE sama dodawała WWW. Użytkownik, nieświadomy tego, wpisywał tylko nazwę domeny, a ta już przez przeglądarkę nie była odgradzana kropką. Teraz błąd ten także jest wielce nieaktualny – przeglądarki automatycznie dodają WWW i w pasku narzędziowym przeglądarki nawet tego nie widać.

Działanie w złej wierze?

Literówki są interpretowane przez niektórych jako działanie w złej wierze i często takie też uzasadnienie słyszymy w wyrokach sądów arbitrażowych. Korzystanie z literówek może być postrzegane jako korzystanie z cudzej marki i renomy w celu uzyskania korzyści dla siebie. Firma, która została pozbawiona takich korzyści, łatwo może obliczyć, ile mogła stracić funduszy poprzez działanie naszej literówki.

Czy więc najlepszym sposobem unikania takich przykrych przypadków jest nierejestrowanie domen tego typu? Literówki to zazwyczaj duża pokusa, ponieważ generują duży ruch – a tym samym mogą generować także duży przychód np. na parkingu. Należy jednak się zastanowić czy na pewno warte jest zarobienie kilkudziesięciu dolarów w wyniku łamania prawa? Sądy coraz większy nacisk kładą na kwestie ochrony własności intelektualnych w Internecie i dziedzinie IT. Trzeba się więc przyzwyczaić do tego, iż wyroki będą coraz bardziej korzystne dla posiadaczy „zastrzeżonych praw” (patenty, znaki towarowe itp.) – ponieważ jest to jak najbardziej w imieniu litery prawa.

Jak Wy interpretujecie tę kwestię? Zachęcamy do dyskusji.



3 komentarzy do “Literówki: czy to działanie w złej wierze?”

  1. Adamus pisze:

    zgadzam się z opinią, typosquatting to bazowanie na cudzej renomie, w stanach bylo juz wiele wyrokow za taka forme naduzyc, u nas pewnie tez sie zaczna

  2. Tylko gdzie się zaczyna literówka, a kończy zupełnie inna nazwa. Czy domeny składające się z czterech lub pięciu liter mogą mieć literówki…

    Gdyby doprowadzić taką sytuację do absurdu tak samo literówką wp.pl może być wwwwp.pl jak i wp.com.pl.

    Pozdrawiam!

Napisz komentarz