Szwedzka Agencja Pocztowo-Telekomunikacyjna rozważa wprowadzenie dodatkowych mechanizmów weryfikacyjnych, które sprawdzałyby tożsamość osób kupujących domeny zawierające „wrażliwe” słowa i ich uprawnienia do takich rejestracji.
Inspekcji podlegałyby wszystkie adresy zawierające słowa ze specjalnej listy. Na początek trafił na nią wyraz „bank”. Chodzi o to, aby osoby nieposiadające zezwoleń na prowadzenie działalności bankowej, nie wykupywały domen powiązanych z branżą finansową i nie wprowadzały tym samym użytkowników w błąd.
Registrarzy nie są z tego pomysłu zadowoleni. Uważają, że Agencja próbuje podważać autorytet Internetowej Korporacji ds. Nadawania Nazw i Numerów. Międzynarodowa organizacja wprowadziła tak zwaną Zunifikowaną Politykę Rozwiązywania Sporów o Nazwy Domen (UDRP). Przewiduje ona interwencję po wystąpieniu problemu, a nie działań prewencyjnych.
Propozycja Szwedzkiej Agencji Pocztowo-Telekomunikacyjnej trafiła już do ICANN-u, gdzie nie znalazła uznania. Operatorowi rejestru .SE grozi teraz kara grzywny, gdyby zdecydował się na wprowadzenie tego rozwiązania. Odpowiedź na zarzuty Korporacji musi zostać sformułowana do 1 października br.. Akcję sprzeciwu rozpoczęli też registrarzy – firma Binero uruchomiła projekt Namnbank.
Krytycy pomysłu zwracają uwagę na to, że słowo „bank” występuje nie tylko w domenach finansowych. Istnieją przecież banki krwi, banki ofert pracy czy banki spermy. Dodatkowo wprowadzenie idei w życie grozi rozwojem cenzury w Sieci – różne środowiska będą chciały ograniczać konkurencję poprzez dodawanie pewnych słów do czarnej listy.
Źródło: TheWHIR.com