Jak donosi The Economist, rząd Stanów Zjednoczonych, pomimo nacisków ze strony konserwatywnych lobbystów, zdecydował się na nieprzedłużanie porozumienia, na mocy którego Departament Handlu sprawował kontrolę nad Internetową Korporacją do spraw Nadawania Nazw i Numerów.
Ważność Joint Project Agreement – bo tak nazywa się oficjalnie ta umowa – upływa już 30 września br. W praktyce oznacza to, że od tej pory rząd USA nie będzie miał uprzywilejowanej pozycji względem swoich międzynarodowych partnerów i graczy ze światowego biznesu w dziedzinie systemu adresowego Internetu.
Według The Economist, po wygaśnięciu JPA ICANN uzyska autonomię w dziedzinie tych spraw, pozostając pod nadzorem paneli złożonych z przedstawicieli rządów ważnych państw. Będą oni przeprowadzali inspekcje Korporacji w czterech głównych dziedzinach:
W praktyce jednak te ciała nadzorcze będą jednak całkowicie niegroźne dla ICANN-u. Na mocy nowych porozumień, będą mogły jedynie rekomendować pewne rozwiązania, a w razie ich zignorowania, nie będą w stanie nałożyć na ICANN żadnych kar.
Nie oznacza to jednak, że już od października ICANN będzie sobie mógł pozwolić na wszystko w myśl doktryny „hulaj dusza, piekła nie ma”. Korporacja wciąż będzie musiała z rządem Stanów Zjednoczonych negocjować wszystkie poważniejsze zmiany w infrastrukturze sieci szkieletowej Internetu, na mocy odrębnych porozumień, których ważność upływa w 2011 roku.
Oficjalnie ani rząd USA ani ICANN nie potwierdziły tych rewelacji – poinformowano jedynie, że negocjacje wciąż trwają. Z drugiej strony oficjalnie nie zaprzeczono też doniesieniom tego opiniotwórczego pisma, którego reputacja pozostaje bez skazy od ponad 150 lat.
Źródło: Economist.com, TheRegister.co.uk