28% superkrótkich nazw udostępnionych przez DENIC, operatora niemieckiego rejestru .DE, zostało zakupionych przez firmę Tec-Media-Service. Łącznie spółka nabyła 193 domeny.
Do rejestracji udostępniono nazwy jedno- i dwuznakowe, a także adresy zawierające wyłącznie cyfry. Na drugim miejscu wśród rejestrantów znalazła się austriacka firma Realtime – przejęła ona 48 adresów.
Trzecie miejsce zajęła spółka Key Systems. Kupiła 19 domen. Wpływ pozostałych graczy był niewielki. Czwarta firma United Domains zdołała nabyć zaledwie trzy adresy, w tym tylko jeden zaliczany do kategorii premium.
Podczas rejestracji obowiązywała zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Skorzystali na niej ci registrarzy, którzy mają największe doświadczenie w przejmowaniu wygasających adresów.
Szczególnie ciekawą taktykę zastosował Tec-Media-Service. Porozumiał się on z niemieckim registrarem 1API. Obie firmy podpisały umowy z około 30 innymi registrarami, a następnie zakupiły ich zapytania rejestracyjne skierowane do DENIC.
Zgodnie z regulaminem każdemu chętnemu zezwalano jedynie na dokonywanie czterech zapytań rejestracyjnych na minutę. Tec-Media-Service osiągnęło wynik ponad stu zapytań na minutę. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w niektórych wypadkach firma płaciła za prawa do domen nawet 10 tysięcy euro.
Źródło: dmueller.com
A nie mówiłem, że to świetna okazja do przekrętów… wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze. Te, które znają Królika?
Pozdrawiam!
Ja się nie chcę wypowiadać tak wprost, ale naprawdę – starając się patrzeć przychylnie na rynek wtórny – regularnie dostaję z niego tego typu informacje.
Przecież to aftermarketowi nie robi dobrego PR. Co poważny biznes ma myśleć o branży po takich akcjach? Jak budować zaufanie potrzebne do rozwoju rynku wtórnego i jego wypłynięcia na szersze wody w takim kontekście?