Temat papierowych cesji domen powraca jak bumerang w środowisku abonentów domen, zaś ostatnio stał się przedmiotem burzliwej dyskusji na konferencji Meet Domainers. Część firm rejestrujących domeny w Polsce upiera się przy papierowej formie zmiany abonenta domeny, część zaś przyjmuje praktykę elektronicznych cesji. Firmy, które do wykonania cesji wymagają przesyłania podpisanych dokumentów nie cieszą się sympatią inwestorów rynku domen, ze względu na znaczne utrudnienia w procesie sprzedaży domen. Broniąc swojego stanowiska zasłaniają się one jednak przepisami kodeksu cywilnego, które rzekomo mają nakładać na nich taki obowiązek. Przyjrzyjmy się zatem dokładniej owym przepisom.
Na gruncie prawa cywilnego, rejestrację domeny można uznać za powstanie zobowiązania. Zobowiązanie jest to stosunek prawny łączący dwie strony, z których jedna spełnia na żądanie określone świadczenie na rzecz drugiej (art. 353 kc). Stronę otrzymującą świadczenie określa się mianem wierzyciela, zaś stronę świadczącą – dłużnika. Warto tu zauważyć, że określenia te mają znacznie szersze znaczenie niż w mowie potocznej, gdzie stosuje się je zwykle tylko do długu pieniężnego. W prawie cywilnym świadczenie może przybierać różne formy określonego działania (bądź powstrzymania się od działania) dłużnika, niekoniecznie związane z dysponowaniem środkami pieniężnymi.
W przypadku rejestracji domeny świadczeniem jest usługa utrzymania domeny internetowej przez określony czas (np. 1 rok). Podmiotem zobowiązanym do świadczenia (dłużnikiem) jest NASK, zaś wierzycielem (otrzymującym świadczenie) – abonent domeny.
Jak zatem prawo cywilne reguluje zmianę podmiotu zobowiązania? Mówią o tym artykuły 509-525 kodeksu cywilnego. Szczególnie istotne są tutaj dwa artykuły:
Art. 511: Jeżeli wierzytelność jest stwierdzona pismem, przelew tej wierzytelności powinien być również pismem stwierdzony.
Art. 522: Umowa o przejęcie długu powinna być pod nieważnością zawarta na piśmie. To samo dotyczy zgody wierzyciela na przejęcie długu.
Wynika z nich jednoznacznie, że o ile zmiana dłużnika zawsze wymaga formy pisemnej, o tyle zmiana wierzyciela nie musi mieć tej formy, o ile samo zobowiązanie nie ma formy pisemnej.
Oznacza to, że gdyby usługę utrzymania domeny miał świadczyć inny podmiot zamiast NASK, zmiana ta musiałaby być stwierdzona pisemną umową. Zupełnie inna sytuacja ma jednak miejsce w przypadku zmiany abonenta domeny (czyli wierzyciela). Rejestrując domenę, abonent nie podpisuje żadnej umowy z NASK; zawarcie umowy i akceptacja regulaminu NASK następuje w formie elektronicznej. Oznacza to, że również cesja domeny na nowego abonenta może być wykonana w formie elektronicznej, i na gruncie kodeksu cywilnego nie istnieje obowiązek zachowania papierowej formy cesji domeny.
Warto w tym momencie zauważyć, że obrońcy papierowych cesji często powołują się na art. 522, nie zdając sobie sprawy iż ten artykuł nie ma w ogóle zastosowania w przypadku cesji – dotyczy on bowiem zmiany dłużnika a nie zmiany wierzyciela.
Zatem przeprowadzone elektronicznie cesje domen są wiążące na mocy polskiego prawa, zaś upieranie się przy cesjach papierowych wynika jedynie z nieznajomości tego prawa bądź niechęci do wprowadzania nowoczesnych i wygodnych z punktu widzenia klienta rozwiązań biznesowych. Warto zatem przy rejestracji lub kupnie domeny wybrać takiego rejestratora, który dla dobra i wygody swych klientów stosuje cesje elektroniczne – jak na przykład serwis AfterMarket.pl
[...] This post was mentioned on Twitter by MeetDomainers and AfterMarket.pl. AfterMarket.pl said: Polskie prawo nie wymaga papierowych cesji domen: http://bit.ly/Wi9Wn [...]
Wynika to jedynie z rozdawania domen w pseudo „promocjach” za 10gr lub podobnych. Firma „rozdająca” domeny liczy na ich przedłużenie więc abonent takiej domeny jest traktowany po prostu jak jej (tej firmy) DŁUŻNIK. W związku z cesją długu (nie domeny
) chcą więc papierowego dokumentu.
Dzięki za klarowne wyjaśnienie. Będę miał gdzie odsyłać Klientów, którzy proszą o papierową cesję
Papierowa cesja niekoniecznie wynika z chęci przedłużenia. Firma domenowa N. oferująca śmiesznie tanie domeny najzwyczajniej zmusza do wykupu na kolejny rok. Jeśli chcesz przenieść przed upływem 1. roku, musisz przedłużyć na kolejny rok, już za kosmiczną cenę typu 100 brutto czy netto. Papier jest w tym wypadku szczegółem i drobnym utrudnieniem.
„Wynika z nich jednoznacznie, że o ile zmiana dłużnika zawsze wymaga formy pisemnej, o tyle zmiana wierzyciela nie musi mieć tej formy, o ile samo zobowiązanie nie ma formy pisemnej.”
Chyba zupelnie inaczej odczytujemy zapisy art 511 i 522. Z czego wywnioskowane jest ze zmiana wierzyciela nie musi miec formy pisemnej? Przeciez art 522 wskazuje na to jednoznacznie, a art 511 wskazuje na koniecznosc zachowania formy pisemnej dla umow zawartych w tej formie.
Moim zdaniem bardzo ryzykowne jest twierdzenie mojego przedmowcy dla osoby przejmujacej domene, bo moze jednak oznaczac duze problemy w przypadku konfliktu prawnego. Ale to jest kwestia czy ktos handluje domenami na kilka zlotych i liczy sie dla niego szybkosc transakcji czy za kilkadziesiat tysiecy zlotych dbajac o bezpieczenstwo transakcji.
Dla serwisu handlujacego domenami na pewno wygodniejsze jest upraszczanie procedur, nawet kosztem ewentualnych problemow prawnych abonentow.
No właśnie, chyba z czytaniem mamy tu malutki problem
Art 522 mówi przecież o zmianie dłużnika, a art 511 o zmianie wierzyciela. Dłużnik i wierzyciel to nie jest ta sama osoba, tylko są to dwie różne strony umowy. Polecam jednak przeczytać te artykuły jeszcze raz…
Tylko problem Twojej interpretacji leży w zdefiniowaniu dłużnika i wierzyciela. W przypadku umowy o rejestracje domeny zgodnie z Kodeksem Cywilnym mamy do czynienia z umową o charakterze wzajemnym w którym zarówno NASK jak i Abonent są dłużnikami i wierzycielami jednocześnie. Ze strony NASK dług polega na wypełnianiu zobowiązania do zarejestrowania i utrzymania domeny, ze strony Abonenta do uiszczania opłat.
Chciałbym jednocześnie zaznaczyć że umowa Abonenta z NASK zawarta jest na czas nieoznaczony, więc zobowiązanie do wnoszenia opłat nie jest spełnione w całości. Z tego można wywnioskować iż zgoda na przejęcie takiego długu (wobec NASK) powinna mieć charakter pisemny.
Wiem że będziesz bronił swojej racji gdyż interpretacja wg powyższego oznaczała by iż WSZYSTKIE transakcje zawarte na Aftermarket bez papierowych dokumentów są NIEWAŻNE a Abonencie mogli by domagać się zwrotu „sprzedanych” domen
Wygląda na to, że nie czytałeś regulaminu NASK dotyczącego rejestracji domen. Polecam więc Twojej uwadze punkt 9. który mówi, że obowiązek uiszczania opłaty za domenę ciąży na Partnerze (rejestratorze), a nie na abonencie. Abonent z tytułu utrzymywania domeny nie jest zobowiązany do żadnego świadczenia na rzecz NASK. Zatem umowa o utrzymywanie domeny nie jest umową wzajemną, i abonent domeny nie jest dłużnikiem NASK.
Nawet gdyby to abonent był zobowiązany do opłacania domeny, też trzeba by było rozważyć kwestię, czy jest to umowa wzajemna, czy jedynie dwustronnie zobowiązująca (co nie jest wcale takie oczywiste). Natomiast zapisy regulaminu NASK jasno i wyraźnie mówią, że abonent nie jest zobowiązany do świadczeń wobec NASK, więc Twój wywód jest bezpodstawny.
Jeżeli potraktujesz umowe o rejestracje domeny jako jednostronny dlug NASK wobec abonenta to w takim razie jeszcze gorzej dla niego, gdyz taki dług ma swoją rynkową wartość i oznacza to że wszyscy „obdarowani” przez NASK abonenci powinni zapłacić podatek od tego „wzbogacenia”. Ja mimo wszystko interpretuje zapis na który się powołujesz jako wnoszenie opłaty za pośrednictwem Partnera, co faktycznie ma miejsce i wynika z praktyki rynkowej. Moim zdaniem intencją tego zapisu jest wskazanie nie jednostronnego charakteru świadczenia, ale właściwości osoby wnoszącej opłate bezpośrednio do NASK.
Mysle ze nie obronisz jednostronnego charakteru tej umowy
Jednostronny charakter tej umowy już obroniłem powyżej, zaś Ty teraz wykonujesz karkołomne sztuki aby jakoś z tego wybrnąć, ale niestety nie da rady
Obowiązek wnoszenia do NASK opłat za domenę spoczywa na rejestratorze i tylko na rejestratorze. Rejestrator może żądać od abonenta opłat i to zwykle robi, ale nie musi – np. w nowym systemie NASK domeny się automatycznie odnawiają i pieniądze są pobierane z konta rejestratora, a czy i jak rejestrator się rozliczył z abonentem to NASK nie interesuje i NASK w to nie wnika (zapytaj rejestratorów, którym się automatycznie odnowiły domeny po włączeniu systemu pre-paid). Abonent nie ma obowiązku żadnego świadczenia wobec NASK, a jedynie rejestrator.
Hej, panowie obaj zapominacie co jest przedmiotem cesji. Wg mnie przedmiotem cesji jest wstąpienie przez podmiot A w umowę zawartą pomiędzy B (NASK) a C (abonent).
Umowa jest zawarta w taki sposób, że obie strony B i C zgodziły się na określone warunki (niezbędne dla świadczenia usługi, C musi wskazać dnsy oraz zobowiązać się do innych warunków regulaminu). B musi utrzymywać domenę na określonych warunkach.
Zatem mamy tu świadczenie dwustronne – nie jest to prosta zależność wymagająca tylko finansowego zobowiązania wobec NASK.
Popatrzcie na: http://prawo.vagla.pl/node/8356 – poczytajcie dokładnie tę pracę mgr
Mylisz dwie rzeczy. Podanie serwerów DNS nie jest świadczeniem abonenta na rzecz NASK. Jest to jedynie dostarczenie informacji potrzebnych NASK do świadczenia usługi na rzecz abonenta. Na tej samej zasadzie, jeśli firma telekomunikacyjna potrzebuje mój adres aby wiedzieć gdzie zainstalować łącze telefoniczne, to czy dając im ten adres spełniam wobec nich świadczenie? Oczywiście nie.