Internetowa Korporacja do Spraw Nadawania Nazw i Numerów poinformowała, że nie wyklucza uruchomienia procesu prerejestracji dla nowych domen najwyższego poziomu.
W ubiegłym tygodniu ICANN zorganizował spotkanie w Seulu. Podczas niego eksperci zastanawiali się, w jaki sposób szybko i sprawnie rozpocząć przydzielanie domen krajowych składających się ze znaków niełacińskich systemów pisma. To, jak wiadomo, rozwiązano całkiem sprawnie.
Gorzej z kolejnym ambitnym planem Korporacji, czyli wprowadzeniem praktycznie nieograniczonej liczby nowych domen funkcjonalnych (na przykład .apple, .linux czy .audio). Pojawiają się jednak problemy prawne (ochrona znaków towarowych) czy techniczne (zagrożenie cybersquattingiem).
Uczestniczący w spotkaniu ICANN-u w Korei registrarzy (którzy liczą na niemałe zarobki dzięki uruchomieniu nowych domen) ostro skrytykowali brak wyraźnych postępów w tej dziedzinie. ICANN odpowiedział propozycją uruchomienia procesu prerejestracji. Dzięki temu wszystkie problemy związane z bezpieczeństwem i ochroną interesów właścicieli marek zostaną rozwiązane jeszcze w fazie testów.
Dyrektor operacyjny zajmującej się domenowymi wdrożeniami firmy Minds + Machines Jothan Frakes powiedział, że jego spółka przygotuje w ciągu kilku tygodni zestaw reguł ułatwiających ochronę własności intelektualnej w Sieci stosującej praktycznie nielimitowaną liczbę funkcjonalnych domen najwyższego poziomu.
Minds + Machines popiera ideę prerejestracji. Zdaniem Frakesa pozwoli ona dokonać wstępnych rezerwacji i „przekazać dobre wiadomości udziałowcom czy inwestorom”. Z drugiej strony ICANN zyska czas na przeanalizowanie rynku oraz jego potrzeb. Prerejestracja uruchomi w bezpiecznych warunkach procesy, które ze względu na swoją specyfikę potrzebują czasu na stabilizację.
Wielu oskarża bowiem ICANN o to, że obecne skupienie na IDN-ach ma przesłonić fakt, że sprawa wprowadzenia nowych gTLD coraz bardziej się oddala. Przewodniczący Internetowej Korporacji, Peter Dengate-Thrush przyznał, że „jest świadomy, że za opóźnienia odpowiedzialni są decydenci (…) Opóźnienia są kosztowne i mogą, jeśli to się tak dalej potoczy, pozbawić nas innowacyjności, którą ten projekt miał wzbudzić”. Jednak cierpliwość jest konieczna – bo jak tłumaczy Dengate-Thrush, „opóźnienie jest wywołane koniecznością postępowania bardzo ostrożnie (…) Po prostu musimy być pewni, że zrobimy to dobrze”.
Źródło: eWeekEurope.co.uk