Po swoim odłączeniu się od Serbii w 2006 roku Czarnogóra miała szczęście przy wyborze nazwy domeny. Zamiast otrzymać rozszerzenie w rodzaju .CG (Crna Gora), otrzymała od ICANN-u końcówkę .ME, od jej łacińskiej nazwy, Monte Negro – identyczny w pisowni z popularnym angielskim zaimkiem osobowym.
Od początku było pewne, że domena okaże się sukcesem i będzie służyć raczej międzynarodowej społeczności twórców startupów i inwestorów domenowych, niż samym obywatelom Czarnogóry. Predrag Lesic, dyrektor wykonawczy doMEn – operatora .ME, który działa jako wspólna inicjatywa registrarów GoDaddy i Afiliasa oraz czarnogórskiego operatora telekomunikacyjnego MeNet powiedział: „wiedzieliśmy, że .ME będzie miało swój udział w rynku”.
Uruchomienie czarnogórskiego rejestru przebiegało dość tradycyjnie – rejestrację nazw podzielono na trzy etapy. Podczas pierwszej, Sunrise, dopuszczano zgłoszenia posiadaczy znaków towarowych – wówczas swoje domeny zarejestrowały m.in. Microsoft czy Samsung. W drugim etapie, tzw. fazie Landrush, chętni mogli zgłaszać opcje na pozostałe nazwy, zgodnie z zasadą „kto pierwszy ten lepszy”. Finalnie, 17 lipca 2008 roku rejestr został otwarty dla wszystkich zainteresowanych. Pierwszego dnia zarejestrowano w nim 50 tysięcy nazw.
Wiele z tych nazw osiąga obecnie wysokie ceny na rynku wtórnym – osiągając pułap nawet 10-15 tysięcy dolarów. Czy zatem domeny .ME mogą być uważane za dobrą inwestycję? Zdaniem Billa Thompsona, brytyjskiego informatyka i filozofa, który służy BBC jako niezawodny komentator w kwestiach związanych z techniką i technologią, niewielka jest wartość łatwej do zapamiętania domeny. „Coraz więcej osób wykorzystuje po prostu wyszukiwarkę do wpisania nazwy tego, czego szukają i nie patrzy, dokąd trafia. Dlatego choć ludzie mogą chcieć mieć ładną domenę na swoich wizytówkach, to nie sądzę, by domeny były wciąż tak ważne, jak były niegdyś – i nie sądzę by znów powinny stać się ważne” – podsumował Thompson.
Póki co, rejestranci 320 tysięcy nazw z końcówkami .ME nie przejmują się specjalnie opinią brytyjskiego komentatora – wierzą, że ludzie wciąż „z palca” będą wpisywać nazwy domen do pasków adresowych przeglądarek.
Źródło: news.bbc.co.uk