Domena e.co, promowana przez firmę .CO Internet na aukcji, została sprzedana w dniu 10 czerwca za 81 tys. USD. Aukcja domeny e.co to jeden punktów promocji domeny kolumbijskiej .co reprezentowanej przez firmę .CO Internet.
Domena .co została już praktycznie wprowadzona. Od 26 kwietnia do 10 czerwca trwał bowiem światowy sunrise domeny .co (firmy mogły zgłaszać się po konkretne domeny by zabezpieczyć swój znak towarowy, jeśli jednak będzie więcej zainteresowanych domena trafi na akcję). Od 21 czerwca do 13 lipca trwał będzie lundrush (każdy będzie mógł zgłosić się po domenę, która go interesuje – ale jeżeli będzie więcej zainteresowanych domena trafi na aukcję). Wreszcie 20 lipca rozpocznie się faza otwarta – czyli kto pierwszy ten lepszy.
Cena jaką osiągnęła domena e.co chyba nie powala, przyznam że liczyłem na sumę 6 cyfrową. Z drugiej jednak strony to kolejna dziwaczna końcówka po .me czy .cm. Niby ładna i fajna, ale jednak to swego rodzaju klon, który tylko i wyłącznie przez promocję (.CO Internet i SEDO) zyskał rozgłos. Ja osobiście podchodzę do tego typu końcówek z wielką dozą nieufności i sceptycyzmu. “Zaśmiecanie” i tak już zaśmieconego internetu kolejnymi “potworkami” zaczyna coraz bardziej mnie irytować. Mam oczywiście świadomość tego, że jest to czysty pieniądz – tak dla ICANN, jak i rejestrów. Najgorzej jednak na tym wszystkim wychodzi konsument – któremu coraz trudniej połapać się w rozszerzeniach domenowych. Skąd “biedny Kowalski” ma wiedzieć, że .co to rozszerzenie Kolumbii, a .cm Kamerunu – dla niego to kolejny klon .com, który wprowadza zamieszanie i serię dodatkowych pytań. Powinienem kupić swoją nazwę czy nie? Przyda się czy nie? A może jakiś spekulant ją wykupi?
Osobiście śmieję się z ludzi, którzy twierdzą , że domena .co zrobi furorę – bo nie zrobi. Pierwszym objawem była licytacja e.co. Może zostanie zarejestrowanych 200-300 tys. nazw w pierwszym roku i myślę że będzie to ogromny sukces. Jednak domena ta nigdy nie zyska takiej popularności jak .com, może zdeprecjonować wartość pozostałych rozszerzeń globalnych (jak np. .info, .biz czy .org), ale nigdy nie będzie lepsza. Przyznam jednak także, że jest to w jakimś stopniu ciekawa końcówka (z uwagi np. na co.uk), która szczególnie w krajach powiązanych z Wielką Brytanią może okazać się dość popularna. Jednak w USA, kolebce świata domenowego, nie zyska popularności – bo tu zawsze będzie rządzić .com.
Wątpię bym się mylił, ale jak zwykle po pewnym czasie zobaczymy jak to będzie.
Pozostawiam Wam także do oceny tę kwestię i zachęcam to opinii.
Wpis pochodzi z bloga: toporowicz.com